Własna, prywatna firma.

Każdy powinien mieć własną, rodzinną firmę. Programista musi mieć ją koniecznie. Nie chodzi tu o to, że każdy powinien być bogaty - to jakby inny temat.
Firma jest synonimem legalnej, zatem i bezpiecznej w sensie prawnym swobody podejmowania decyzji. Własna firma to wolność, a może i bogactwo. Ani jedno, ani drugie od kilkunastu lat nie jest czymś nagannym.
Mój pomysł na firmę powstał wiele lat temu, gdy wraz z kolegą Bodziem w kilka wieczorów wymyśliliśmy algorytm programu układającego tygodniowe rozkłady lekcji w szkołach. 
Napisałem ten program (jakżeż był on niedoskonały) i zarejestrowałem własną firmę. Kupiłem książkę przychodów i wydatków - podstawowy dokument drobnego biznesmena. Zacząłem księgować pierwsze przychody. Ileż to było radości, emocji, ale też niepewnosci i lęku. 
Dzisiaj mam komplet oprogramowania do gabinetu dyrektora szkoły. Trudne pozycje - plan lekcji, arkusz organizacyjny, wyszukiwanie zastępstw, itp. 
Mała firma ma na rynku tym więcej szans, czym trudniejszą dziedziną się zajmuje.
Potem były inne, poważniejsze tematy, nowi współpracownicy, nowe sukcesy i nowe problemy. Firma jednak ciągle istnieje. O ileż nudniejsze byłoby życie, gdyby nie firma.
Nowy temat - wydawnictwa multimedialne. Na potrzeby uczelni napisałem program do komponowania wydawnictw multimedialnych. Studenci Uniwersytetu w Białymstoku od kilku lat przygotowują prace dyplomowe na krążkach CD.
Nieco mnie to zdziwiło, ale program wykorzystano przy kilku komercyjnych wydawnictwach. Nie jest to Macromedia Director, ale swoje możliwości ma, jest mały, łatwy w obsłudze i porozumiewa się po polsku.
Przede wszystkim staram się oferować nie tyle gotowe wydawnictwa (tu konkurencja jest ogromna), co oprogramowanie i wiedzę. Zainteresowane firmy czy instytucje najpierw patrzą, jak przygotowuje się materiał na krążek CD. Po miesiącu potrafią zrobić to całkiem sami.

Chyba wiem, jak należy budować firmy ambitne, czyli takie jak moja. Przede wszystkim trzeba wybrać sobie bardzo trudny temat działalnosci - to najlepszy i najuczciwszy sposób na konkurencję. Algorytm tygodniowego rozkładu lekcji jest strasznie złożony - dlatego nie wchodzą w to panowie z Microsoftu czy innych firm. Nie o to chodzi, że nie potrafią. Im po prostu nie opłaca się tracić czasu na drobne, drażniąco trudne zagadnienia, przeznaczone dla nie notowanych na giełdzie amatorów. 
Inny program, tzw. Księga Zastępstw, optymalizując zestaw nauczycieli zastępujących nieobecnych sięga po skomplikowany algorytm genetyczny. Czy wejdzie w to programista - amator pieniędzy? Nie, bo woli napisać rozliczenie podatku od psa. Tylko że tam napotka ostrą konkurencję innych programów, z których każdy będzie naliczać podatek od psa.
Ponadto oprócz tematu trzeba zawczasu dostrzec rynek i przemyśleć sposób dotarcia do niego. Tu zaczyna się kalkulacja - koszty ogłoszeń, znaczków pocztowych, kopert, itp.
Temat działalności i rynek to dwa podstawowe wyznaczniki niszy ekologicznej, w której przyjdzie żyć domorosłemu biznesmenowi.
2003.08.20